29.2.20

Leonia Janecka - Wirtuozka piórka

W albumie wydanym na 40-lecie działalności Naszej Księgarni wśród jubileuszowych tekstów napisanych przez najpopularniejszych autorów wydawnictwa znalazł się również esej Ignacego Witza Problemy ilustracji dla dzieci. Malarz, rysownik, krytyk sztuki i autor wielu książek o sztukach plastycznych wnikliwie pisze o roli i wielu funkcjach ilustracji w książkach dla dzieci. Ilustracja dla dzieci [...] ma do wykonania poważne zadania dydaktyczne. Jest jednym ze środków poznawania świata w największej różnorodności zjawisk. Daje, obok estetycznego zadowolenia, również nie- małą sumę wiadomości. Jest pomostem dla lepszego zrozumienia tekstu, narzędziem, za pomocą którego atakowane są wrażliwości i zmysły.

Kiedy Witz pisał te słowa, Leonia Janecka zajmowała się projektowaniem i ilustrowaniem książek od blisko trzydziestu lat. Studia na warszawskiej ASP ukończyła w 1935 roku. Wtedy nazywała się Leonia Nadelman.

W źródłach zgromadzonych w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego znajduję informację, że we wrześniu 1939 roku mieszkała w Warszawie. Razem z rodzicami trafiła do getta. Według jej relacji spisanej i złożonej w archiwum, pod koniec sierpnia 1942 roku wyszła z rodzicami z getta i ukrywała się u koleżanki. W dokumencie napisanym ręcznie, przechowywanym wśród relacji ocalałych Żydów, czytamy: „Mogłam to planować, ponieważ byłam w stałym kontakcie z koleżanką z Akademii Sztuk Pięknych Marią Gorełow, i wiedziałam, że nie tylko mnie pomoże, ale przyjdzie z pomocą moim rodzicom”. Leonia ukrywała się pod nazwiskiem Atanians, a potem Janecka. Mieszkanie koleżanki stało się azylem nie tylko dla jej rodziny. Przychodzili nawet dalsi znajomi i znajomi znajomych po radę i otuchę. Na jej adres przesyłano korespondencję. Te tysięczne usługi, tak wielkiej dla nas wszystkich wagi, świadczyła, jeszcze raz to podkreślam, absolutnie bezinteresownie. To świadectwo podpisane jest Leonia Nadelman, nie ma daty, natomiast sama autorka po wojnie pozostała przy nowym nazwisku – Janecka. Używała również początkowo imienia Romana. Tak jest zapisana w przechowywanym w archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego spisie żydowskich artystów plastyków.

Przez całe życie zajmowała się grafiką książkową, ale nie porzuciła malarstwa sztalugowego. Jej pejzaże czasem wystawiane są na aukcjach sztuki.

Jak pisze w pośmiertnym wspomnieniu Joanna Brańska, twórczość sztalugowa Leonii Janeckiej jest bogata i bliska postimpresjonizmowi, ukształtowana pod kierunkiem Tadeusza Pruszkowskiego. Niewątpliwie oddziaływała ona na sztukę ilustratorską artystki. Komponowała ona ilustracje w sposób bardzo malarski, zachowując właściwą sobie powściągliwość wyrazu i syntezę form. Jej jednobarwne rysunki piórkiem uderzają umiejętnością wywoływania nastrojów, przesycone są światłem uwypuklającym kształt, a jednocześnie stanowią doskonałą charakterystykę postaci. Szczególnie upodobała sobie literaturę młodzieżową XIX i początku XX wieku. Jej ilustracje ujawniają świetną znajomość realiów historycznych i obyczajowych tego czasu oraz wspaniałe wy- czucie atmosfery epoki.

W wywiadzie prasowym z 1979 roku podkreślała: Najważniejsza jest zgodność z sobą. Trzeba po prostu rysować tak, jak się czuje. Nie naginać się na siłę do żadnych mód. Wówczas jedynie można liczyć na akceptację przez odbiorcę.


Ciąg dalszy w >>

Tytuł: Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów
Autorka: Barbara Gawryluk
Kategoria: dla młodzieży i dorosłych
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2019