16.1.14

Co krokodyl jada na obiad? - Wrocławski Teatr Lalek - scenografia Józef Wilkoń



Na motywach Takich sobie bajeczek Rudyarda Kiplinga.

W dawnych, bardzo dawnych czasach, Kochanie, słoń wcale nie miał żadnej trąby… i w tych dawnych, bardzo dawnych czasach żył sobie jeden Słoń, a raczej Słonik. Słoniątko o nieposkromionej ciekawości… 

Tak zaczyna się bajka Rudyarda Kiplinga. Autor Księgi dżungli i laureat literackiej nagrody Nobla napisał 13 opowiadań o zwierzętach i wydał je w tomie Takie sobie bajeczki – jednej z pierwszych książek, która w dowcipny i nieco przewrotny sposób odpowiada na dziecięce pytania o otaczającą rzeczywistość. Jarosław Kilian sięgnął do tradycji baśni, które nie tylko bawią, ale i uczą, i zaadaptował na scenę dwie z nich. Bajarz-szaman przenosi widzów do początków świata i zjawisk przyrody, objaśnia początki cywilizacji. Opowieść, którą snuje, sprawia, że rzeźby Józefa Wilkonia ożywają, a najmłodsi spotykają Słoniątko o nieposkromionej ciekawości, które koniecznie chce się dowiedzieć, co krokodyl jada na obiad i poznają historię Kota, który zawsze chadza własnymi drogami. Znacie? To posłuchajcie.

 foto. materiały promocyjne Wrocławskiego Teatru Lalek

REŻYSERIA
Jarosław Kilian


SCENOGRAFIA
Józef Wilkoń
Inez Krupińska


MUZYKA, MULTIMEDIA
Joszko Broda


WYSTĘPUJĄ
Jolanta Góralczyk
Marta Kwiek
Aleksandra Mazoń
Krzysztof Grębski
Marek Koziarczyk
Jacek Radomski
Marek Tatko


Wrocławski Teatr Lalek  - dla widzów w wieku 5+ 


5 komentarzy:

  1. Przepiękne rzeźby/lalki! Czy ktoś widział? Jak wrażenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja widziałam już jakiś czas temu, niesamowite to przedstawienie jest. Na dzieciakach te rzeźby robiły ogromne wrażenie .Polecam wszystkim bardzo gorąco. Pisałam nawet o tym na moim blogu : http://mamaizonabyc.blogspot.com/2013/10/co-krokodyl-jada-na-obiad-i-rudyard.html

      Usuń
  2. Jadę, hip hip hura na tę wilkoniową pielgrzymkę w przyszłym tygodniu.
    Jak wrócę, spróbuję opisać wrażenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekamy, czekamy, bo Wrocław tak daleko!

      Usuń
  3. Byłam. Uczucia mam mieszane. Niektóre postacie, pomysły,sceny BARDZO mi się podobały, niektóre nie. Ale małoletnia widownia wypełniająca teatr do ostatniego miejsca dylematów nie miała żadnych- podrygiwała na tyłeczkach, śpiewała z aktorami, piszczała i śmiała się dokładnie w tych miejscach gdzie trzeba. Teatr dosłownie drżał w posadach, bo o ile dziewczynki pląsały ekstatycznie , chłopcy tupali w rytm. Ewentualnie, szczęściarze z pierwszego rzędu próbowali dotknąć bohaterów. Było trochę jak na udanym koncercie rokowym, tylko średnia wieku na widowni wynosiła 6 lat.
    6 bo zawyżaliśmy średnią z Przyjaciółmi.

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy!