21.5.20

Nowość - Miasto Potwór


Potworrrna opowieść o przyjaznej przestrzeni miejskiej…

Zaraz, zaraz! Kto tu tak naprawdę jest potworem? Miasto wygląda potwornie. Potwór to ekspert od spraw miast. Kiedy pojawia się w Miastoszewie, mieszkańcy zaczynają sporo rozumieć. Tylko kto kogo zje w finale tej historii? Przeczytajcie książkę, a być może odnajdziecie w niej swoje własne miasta i potwory, a nawet nauczycie się o nich czegoś nowego? Przystępny język i atrakcyjne ilustracje, których wspólnym mianownikiem jest humor, pokazują dzieciom, że każdy jest odpowiedzialny za swoje miasto i może mieć wpływ na to, czy jest to przestrzeń przyjazna i ładna. Uczymy podstaw estetyki i poczucia wspólnoty za pomocą zabawnej historii i bardzo prostych zasad podsumowanych na końcu książki.

Tytuł: Miasto Potwór
Tekst: Joanna Guszta
Ilustracje: Przemek Liput
Kategoria: dla dzieci od lat 6
Wydawnictwo: Kropka
Rok wydania: 2020
Książka objęta patronatem PIdD


10.4.20

Nowość - Inspektor Parma i spisek żywnościowy


Jest takie miasteczko, zupełnie niepodobne do innych, którego mieszkańcy bardzo dbają o to, by ich dieta była zdrowa i pożywna. Nie jest to wcale takie proste: sąsiednie miejscowości, Buły Wielkie i Parówy Niżne, dają zły przykład, a z ukrycia działają złowrogie siły…

Na szczęście Jagodno ma swoich obrońców. Przy Boczkowej 23 działa biuro detektywistyczne Parma i Partnerzy, w którym urzędują inspektor Parma i jej wierny pomocnik Szperek. Detektywi rozpoczynają śledztwo i ruszają na pomoc mieszkańcom miasteczka, którym zagraża podejrzana substancja. Jaką rolę w tej historii odgrywa demoniczny doktor Truj i jakimi motywami kierują się przestępcy?

Dzięki śledztwu dowiemy się, co to takiego sztuczne barwniki i aromaty, konserwanty, spulchniacze pieczywa oraz dlaczego jedzenie czasami tylko przypomina jedzenie…

Tytuł: Inspektor Parma i spisek żywnościowy
Tekst: Christopher Siemieński
Ilustracje: Martin Siemienski
Kategoria: dla dzieci od lat 7
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania: 2020


26.3.20

Nowość - Selfie ze stolemem



W Kaszubskim Lesie żyją stolemy – znane z legend istoty większe od ludzi. Jednym z nich jest Stolko, który mieszka z rodziną w jaskini. Pewnego dnia postanawia bez zgody rodziców zrobić sobie wycieczkę do lasu, gdzie spotyka… małą dziewczynkę. Rezolutna Zosia ucieka przez zbirami, którzy porwali ją i szukają w lesie skarbów. Stolko postanawia jej pomóc, lecz wkrótce razem wpadają w tarapaty. Czy wyjdą z nich cało? Czy ludzie są tacy straszni, jak słyszał Stolko? I czy stolemy zjadają ludzi, jak mówiono Zosi?

Tytuł: Selfie ze stolemem
Tekst: Krzysztof Kochański
Ilustracje: Zosia Dzierżawska
Kategoria: dla dzieci od lat 8
Wydawnictwo: Literatura
Rok wydania: 2020

25.3.20

Elżbieta Gaudasińska - Artystyczna droga nie całkiem wygodna

Kiedy otwierają się drzwi do podwarszawskiego domu, po kilku minutach wiem, że to będzie jedno z najważniejszych spotkań. Nie tylko dla tej książki, również dla całej mojej dziennikarskiej pracy. Uważne spojrzenie, energiczne ruchy, od początku konkretna rozmowa, do której solidnie się przygotowałam, a i tak artystce udało się mnie kilka razy zbić z tropu. Słynie z ciętego języka, poczucia humoru, wyrazistych poglądów. Do tego dochodzą znakomita pamięć, dystans do siebie, dar obserwacji i świadomość oczekiwań współczesnego odbiorcy literatury. W pracowni na strychu, otoczona tkaninami, pamiątkami rodzinnymi, pracami swoimi i męża Tomasza Borowskiego, również artysty malarza, Elżbieta Gaudasińska wspomina dawne czasy.

– Tu mam siedem lat. – Pokazuje zdjęcie rezolutnej dziewczynki, dość poważnie wpatrującej się w obiektyw. – Kiedy siadałam na parapecie okna, to widziałam ruiny getta. Takie są moje pierwsze obrazy zatrzymane w pamięci. Do tego mieszkania wprowadziliśmy się po wojnie, nasze przedwojenne nie istniało. Do szkoły szłam też przez ruiny, ścieżką wzdłuż zasypanych ulic, po górach z kamieni i cegieł. Ale zaczęło się wreszcie w miarę normalne dzieciństwo, nauka, wycieczki za miasto, pierwsze książki. Pamiętam na przykład wierszyki Brzechwy, z jeszcze przedwojenny- mi ilustracjami, czy „Świerszczyki” kupowane regularnie przez rodziców. I miałam może jedenaście lat, kiedy rodzi- ce zaczęli mnie zabierać na wystawy malarstwa. Doskonale pamiętam abstrakcje Jaremy pokazywane w Arsenale, zrobiły na mnie duże wrażenie. Sama jednak niespecjalnie lubiłam rysować. Dopiero pod koniec szkoły podstawowej zapisałam się do kółka plastycznego na zajęcia z tkaniny, a jak już byłam w liceum, to chodziłam na zajęcia z malarstwa do MDK-u na Myśliwieckiej. W tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym roku zdawałam zresztą do liceum plastycznego, ale ponieważ dostałam dwóję z matematyki, to się nie dostałam. Nie wiadomo zresztą, dlaczego tak mi źle poszło, bo potem w liceum ogólnokształcącym byłam niezła z matematyki.

– Ale po liceum była już Akademia Sztuk Pięknych.

– Też nie od razu! Jakiś pech mnie prześladował. Wtedy kandydat sam przynosił teczkę, a papiery przesyłała szkoła. Ale w moim przypadku tak się nie stało, szkoła zapomniała. Nie zdawałam na inne studia, poszłam pracować do Teatru Guliwer, bardzo dobrze to wspominam, nauczyłam się w pracowni lalek różnych rzeczy. A potem sama zadbałam o papiery, o teczkę i dostałam się na Akademię. Tego lata ojciec, inżynier budownictwa, dostał przydział na większe mieszkanie przy moście Gdańskim i przeprowadziliśmy się całą rodziną.

– Czy studia spełniły pani oczekiwania?

– Nie. Nie podobało mi się i nie byłam dobrą studentką, mój profesor nie był ze mnie rad. W pierwszej pracowni spędziłam, męcząc się, dwa lata, a potem dostałam się do pracowni Aleksandra Kobzdeja i wreszcie poczułam się zadowolona. Profesor zawsze szanował indywidualności, a było ich trochę w naszej pracowni: Feliks Falk, Ryszard Winiarski, Adam Kreczmar, Jonasz Kofta. Ludzie, którzy potem poszli przecież w bardzo różnych kierunkach.

– A kiedy pojawiła się tkanina?

– W pracowni profesor Anny Śledziewskiej. Byłam u niej na dodatkowych zajęciach z tkaniny przez dwa lata. Już wtedy czułam, że po studiach trudno będzie się utrzymać z malarstwa. Szukałam swojej drogi.

– I tą wybraną drogą było ilustrowanie książek?

– Najpierw był „Świerszczyk”. Drobne ilustracje do niewielkich tekstów. Potem poszłam do Czytelnika, udało mi się zrobić kilka okładek u cudownego Andrzeja Heidricha, który popatrzył na mnie łaskawym okiem. Pierwsze okładki robiłam po sześć razy. Przejść z malarstwa do grafiki jest bardzo ciężko.



Ciąg dalszy w >>

Tytuł: Ilustratorki, ilustratorzy. Motylki z okładki i smoki bez wąsów
Autorka: Barbara Gawryluk
Kategoria: dla młodzieży i dorosłych
Wydawnictwo: Marginesy
Rok wydania: 2019

22.3.20

Nowość - Mała historia kuchni. Dzieje się je


Wydana w okazałym formacie, okraszona mnóstwem dowcipnych ilustracji Mała historia kuchni to pełna zapachów i smaków opowieść o zmieniającej się (jak epoki) kulturze stołu i gotowania. Od starożytnego Egiptu, czyli początków wielkiej kuchni, po opisywany przez pisarzy science fiction, a teraz już przygotowywany w realu soylent – jedzenie zamiast jedzenia. Od chleba, który upiekł się przypadkiem, po jedzenie z drukarek 3D.

Jaki wpływ na kuchnię miały odkrycia geograficzne, czyli skąd przypłynęła wanilia i... guma do żucia?

Jaką drogą – wraz z łączeniem dynastii – wędrowały składniki i... sztućce, czyli skąd się wziął widelec we Francji?

Czy podstępnie podsuwane biedakom ziemniaki mogły zapobiec rewolucji?

Kiedy powstała pierwsza książka kucharska? A kiedy najsłynniejsza? I co wspólnego z kuchnią ma Aleksander Dumas?

Jak zmieniały się gusty i kuchenne mody?

Gdzie mieściły się stolice smaku?

Kiedy pojawiły się słodycze? I czy Nostradamus, francuski aptekarz, któremu zawdzięczamy przepis na konfitury, to ten sam, który przepowiadał przyszłość świata?

Dlaczego to firma oponiarska przyznaje gwiazdki najlepszym restauracjom?!

Oraz o tym, że modę na fitness zawdzięczamy Grekom, że wikingowie przepadali za egzotycznymi przyprawami, bóbr uchodził za rybę, zasmażka łączyła stoły bogaczy i biedaków, a ziemniaki w Europie hodowano dla ich pięknych kwiatów. 

Tytuł: Mała historia kuchni. Dzieje się je
Tekst: Łukasz Modelski
Ilustracje: Adam Pękalski
Wiek: od lat 7
Wydawnictwo: Bajka
Rok wydania: 2020

21.3.20

Slobber slobber kiss kiss | Slurp Slurp Smack Smack | Sabber Schlabber Kussi Bussi


Całusy i przytulasy? Nie, dziękuję! We wrześniu 2019 r. miała premierę zabawna i angażująca czytelnika książka obrazkowa poruszająca temat stawiania granic. Do czytania z dziećmi już od czwartego roku życia.

Kiedy do domu Emmy przychodzą w odwiedziny krewni, dziewczynka jest zawsze obsypywana pocałunkami. Ale ona wcale tego nie lubi! Broda wujka drapie jej policzki, chuda ciotka dziwnie przytula, a babcia przypomina ćmę. Jednak pewnego dnia w życie rodziny wkracza z impetem Tytan – duży, beztroski, nie szczędzący psich czułości pies, który wizyty krewnych kocha ponad wszystko! 

· Świetnie napisana opowieść na temat stawiania granic i bliskości
· Dwoje głównych bohaterów, których nie sposób nie polubić 
· Materiał do przemyśleń i dyskusji między dziećmi a rodzicami 
· Zabawne, pełne czułości ilustracje i angażujący tekst

Tytuł: Slobber slobber kiss kiss | Slurp Slurp Smack Smack | Sabber Schlabber Kussi Bussi
Tekst: Anita Lehmann

Ilustracje: Kasia Fryza - zwyciężczyni konkursu na ilustracje i projekt książki obrazkowej wydawnictwa Helvetiq
Kategoria: dla dzieci od lat 4
Wydawnictwo: Helevetiq
Rok wydania: 2019

19.3.20

Nowość - Gdzie jest moja córka?


Gdzie jest moja córka? Iwony Chmielewskiej, trzykrotnej laureatki Bologna Ragazzi Award, to książka zbudowana na serii patchworków i kolaży oraz ich rewersów. Oglądamy strony frontowe i tuż za nimi - widoczne ściegi i podszewki, czyli elementy ukryte i często niewidoczne dla tych, którzy widzą tylko powierzchownie, patrzą jednostronnie. Ten sam pozostaje jedynie zarys kształtu, forma, w którą ubieramy świat… Aż do poruszającego finału.

Ta książka to forma gry w chowanego, to próba opisania natury dziecka – jak na nie patrzymy, ile w nim widzimy. Ale jest jeszcze o czymś innym: ile może ukrywać się za formą powierzchownie widzianą? Jak bardzo rządzą nami schematy, którymi postrzegamy świat? W książce Iwony Chmielewskiej porządek zostaje odwrócony - główna bohaterka, poszukiwana i opisywana przez całą książkę pojawia się dopiero na końcu. Najpierw poznajemy jej podszewkę, a dopiero potem widzimy to, co stanowiłoby jej istotę, gdybyśmy zetknęli się z nią oko w oko już na początku. 



Biała organza i wszystkie szmatki, z których uszyta jest ta książka zostały kupione w różnych, bardzo popularnych w Polsce sklepach z używaną odzieżą z zachodniej Europy.

Organza wisiała nie wiadomo gdzie jako firana. Kawałki męskich gatek, poszewek na poduszki, zasłonek, chustek, pidżam, wielkich spódnic i dziewczyńskich sukienek, które ktoś, nie wiadomo kto i gdzieś, nie wiadomo gdzie używał, zostały zszyte w tej książce w jedną całość.

Wierzę, że w tych szmatkach w jakiś sposób zapisane są przeżycia i zawarta jest energia ludzi, którzy je kiedyś używali. 

Iwona Chmielewska

Tytuł: Gdzie jest moja córka?
Autorka: Iwona Chmielewska
Kategoria: bez ograniczeń
Wydawnictwo: Format
Rok wydania: 2020